Burza z piorunami, która ukazała prawdę o naszym świecie

Sprawa Alfiego Evansa to burza z piorunami, które uderzyły w zakamarki ludzkiej wrażliwości. Rozum, dusza i serce tych, którzy mają w sobie empatię, zostały przeszyte na wylot. To boli, ale jest prawda, która wyzwoli.

Burza z piorunami
www.pixabay.com/12019

W światowej burzy, która rozpętała się nad małym Alfim Evansem z Wielkiej Brytanii, pioruny trafiają nie tylko w niego i jego bliskich, ale także w obcych ludzi, którzy przyjrzeli się tej historii.

Mnie powaliło na dwa dni. Przez dwa dni nie mogłem pojąć co się stało i stanąć porządnie na nogi. Z kolei w nocy nie mogłem zasnąć. Co rusz wstawałem do komputera, żeby sprawdzić, co dzieje się z tym dzieciakiem. Czy jeszcze żyje? Kiedy go wypuszczą? Dlaczego nie chcą zgodzić się na jego leczenie w innym szpitalu? W głowie kłębił się mętlik, napięte mięśnie wołały o odpoczynek, a oczy zaciskały się, żeby nie zapłakać.

Koszmar. Aż w końcu dopadła mnie myśl, że dożyłem najgorszych chwil w swoim życiu.

Dogłębnie wypatroszeni z wrażliwości

W tym irracjonalnym stanie nie byłem sam. – Nie umiem tego ogarnąć. Tak zwyczajnie, po ludzku, nie umiem – docierało do mnie przez internet, telefon i od tych, z którymi rozmawiałem twarzą w twarz.

Podczas gdy mały Alfie walczył o życie, rozum, dusza i serce ludzi, którzy mają w sobie odrobinę empatii, zostały przeszyte na wylot, oplute i zdeptane jak niedopałek papierosa. Zabolało i jeszcze długo będzie boleć. Być może wielu z tych, których to dotknęło, potrzebuje gestów wsparcia, czy nawet specjalistycznej pomocy. Nieczęsto zdarza się przecież, żeby ludzie zostali tak brutalnie i na taką skalę wypatroszeni z wrażliwości.

U mnie na szczęście obejdzie się bez kozetki. Dzięki prawdzie. Prawda zawsze nas wyzwoli, a w tym przypadku prawda kryje się w… wyroku brytyjskiego sądu.

Brak pewności podstawą decyzji sędziów

Dlaczego Alfie Evans powinien odejść z tego świata? Wyrok sądu nie pozostawia złudzeń. Dziecka nie można dalej leczyć, ani oddać w ręce innych lekarzy, bo „istnieje prawdopodobieństwo, że odczuwa cierpienie“.

Tak twierdzi sąd. Istnieje prawdopodobieństwo, że chłopiec cierpi. Nie pewność. Pewności nie ma. Jest tylko przypuszczenie.

To wyjaśnia wszystko. Żyjemy w świecie, w którym podejrzanego o najgorsze zbrodnie, jeśli nie ma stuprocentowej pewności, że kogoś skrzywdził, wypuszcza się na wolność. Alfiego, a przed nim i po nim pewnie innych, przetrzymuje się w szpitalu i skazuje na powolną śmierć tylko na podstawie podejrzenia.

Okazji na lepszy świat już nie będzie

Taki jest nasz świat i trzeba się z tym pogodzić. Świat się przecież nie zmieni. Jeśli miał się zmienić, powinien zrobić to teraz, w przypadku Alfiego. Lepszej okazji już nie będzie. A jeśli będzie, raczej się o niej nie dowiemy.

Jak żyć z wrażliwością w takim świecie? Nie wiem. Wiem tylko, że trzeba żyć. Trzeba wierzyć. Trzeba ufać. Trzeba mówić o tym, co ważne. Trzeba cieszyć się każdą dobrą chwilą. Trzeba zbierać siły na chwile złe. I za każdym razem, kiedy człowiek upadnie pod tym wszystkim, co go jeszcze czeka, trzeba wstać, otrzepać się i iść dalej.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*