Lucero ze spalonego domu: Krok po kroku ku przyszłości

Realia Lucero, która kilka lat temu uległa ciężkim poparzeniom w fawelach w Limie, wyglądają fatalnie. Nie ma szans, żeby kiedykolwiek wróciła do stanu sprzed wypadku. Ale są jasne punkty, które mogą pomóc jej i innym.

fawele-Lima

Realna sytuacja Lucero z faweli w Limie, która kilka lat temu uległa ciężkim poparzeniom ratując w płonącym domu inne dziecko, wygląda fatalnie. Na pytanie, kiedy wróci do stanu sprzed wypadku, odpowiedź jest bowiem prosta. Nigdy. Nie ma na to żadnych szans.

Są jednak jasne punkty w jej życiu.

Po pierwsze ustabilizował się stan duchowy Lucero. Dziewczyna zaakceptowała to, co się wydarzyło. I wie, że cudu raczej nie będzie. Do nikogo nie ma pretensji. Nie ma ich zwłaszcza do samej siebie i potrafi o tym normalnie rozmawiać. Poza tym odnalazła coś, co wygląda na zapał codziennego dnia. Na razie objawia się on w nauce. Szkoła znów jest miejscem, w którym może się w pełni realizować i w jej przypadku aż szkoda, że istnieją wakacje. To sporo jak na nastolatkę po trzech samobójczych próbach.

Drugą sprawą jest specjalistyczne leczenie Lucero. Idzie jak krew z nosa. Nie da się jednak szybciej. Jedyne miejsce, skąd można pobierać skórę na przeszczepy, to plecy. Trzeba długo czekać, zanim odrośnie. Dlatego lekarze do tej pory zajęli się jedynie szyją, ustami i prawą, mocno okaleczoną stroną twarzy Peruwianki. Nieźle to wygląda, o ile można użyć takiego eufemizmu. Reszta ciała – poparzonego w ponad pięćdziesięciu procentach – nawet nie została ruszona. Nie było jak i kiedy się tym zająć. Ale jest w tym wszystkim dobra informacja. Polepszające stan zdrowia operacje Lucero mamy zagwarantowane jeszcze przez najbliższe dwa lata i nie trzeba płacić za nie ani grosza.

Trzeci jasny punkt Lucero to jej najbliższa przyszłość. Jeśli tylko zechce, wkrótce zacznie pracować w moich projektach. Jeden z nich wydaje się dla niej idealny. To edukacyjny program, który ma przybliżyć dzieciom ze slumsów zagrożenia wynikające z życia w takich miejscach. Trudno to sobie wyobrazić, ale chyba nie ma miesiąca, aby Bogu ducha winny małolat nie spalił się w nich żywcem. Nie wiem, czy mój pomysł przyniesie kiedykolwiek odczuwalny efekt, ale jestem przekonany, że Lucero będzie najlepszym przykładem dla innych. Opowiadaniem swojej historii zrobi także duży krok ku dawnej pasji, którą uciął ten nieszczęsny wypadek. Nabierze pewności siebie i znów zacznie publicznie występować.

Spróbujemy. Krok po kroku. Nie ma innego wyjścia.

2 Comments

  1. Cudowna Dziewczyna, o pięknej, silnej i odważnej duszy, ktora przyszla otwierac serca innych ludzi.
    Nic w naszym zyciu nie dzieje sie przez „przypadek”. Nasze wedrowanie tutaj, jest planem duszy z jakim tu przyszla.
    I kiedy jestesmy na tej wlasciwej drodze, nikt, ani nic nam w jego realizacji nie przeszkodzi, bo Przewodnik jest tylko Jeden. On zsyła pomocnych ludzi i okolicznosci sprzyjajace realizacji planu duszy. Prawdziwe piekno promienieje z naszego wnetrza, a nie z naszej fizycznosci. Lucero, jestes WYJĄTKOWA, PIĘKNA PIĘKNEM, ktorym niewielu może promieniować. Bendita tu luz. Błogosławię Twoje Światło. ♡♡♡♡♡♡

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*