Kanion Zagubionych. Nagroda dla tego, który tam trafi

Dobre ceviche i zimne pisco – to moja nagroda dla osób, które dotrą w tym roku do Kanionu Zagubionych. Tylko trzeba stamtąd wrócić! Musimy przecież usiąść razem i porozmawiać o tym pięknym miejscu na pustyni. 

Jest tylko jeden warunek otrzymania nagrody. Do Kanionu Zagubionych trzeba dotrzeć samemu, na własną rękę, bez korzystania ze zorganizowanego wyjazdu. Środek lokomocji dowolny. Odradzam tylko pieszą wycieczkę. Wówczas faktycznie można się zgubić i podtrzymać nazwę tego miejsca.

Nadał ją w 2011 roku peruwiański dziennikarz opisujący pierwszą wyprawę do kanionu. Część jej uczestników zgubiła się i nie dotarła do celu. Od tamtej pory niewiele się zmieniło. Zaginąć jest bardzo łatwo. Ale też może się udać. Mnie się udało. Kilkakrotnie, choć za każdym razem jakimś cudem trafiałem tam inną drogą.

Kanion położony jest na rozległej pustyni między dwoma znanymi miastami: Ica i Nazca. W najgłębszym punkcie ma około dwustu metrów i ciągnie się na około dwa kilometry. Kiedyś, po wybudowaniu porządnego traktu, stanie się pewnie kolejną, po Oazie Huacachina i liniach Nazca, atrakcją tej części Peru. Zasługuje na to.

Jak tam trafić? Mimo wielkich chęci nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. Ale mogę podać pięć wskazówek, które powinny ułatwić wyprawę:

  • Jadąc Trasą Panamerykańską trzeba skręcić na kilometrze 339. Od strony Ica skręt będzie w prawo, od strony Nazki – w lewo. To ostatnie miejsce, w którym jest asfalt. Potem tylko piach, kurz i kamienie.
  • Od zjazdu z Panamericany do Kanionu Zagubionych jest około 45-50 kilometrów. W kilku miejscach jedna droga dzieli się na wiele innych i nie ma żadnego oznakowania. Stąd niemożliwością jest wyjaśnić w którą stronę jechać. Trzeba po prostu tam być i na bieżąco oceniać, który szlak wydaje się bardziej uczęszczany. W przypadku pomyłki zawracamy i próbujemy innym rozwidleniem.
  • Warto mieć ze sobą lokalizator GPS. Współrzędne kanionu to: 14°45′19″S 75°30′50″W. Nie da się jednak jechać na wprost do tego punktu. Z prawej strony drogę przecinają bowiem niedostępne, czerwono-brunatne wzniesienia jakby żywcem przeniesione z Marsa.
  • Pomocnym punktem orientacyjnym, gdzieś w połowie drogi, mogą być szaro-żółte wzniesienia kojarzące się z pierścieniami Saturna. Trzeba kierować się na nie, ale cały czas mieć je po lewej stronie.
  • Najłatwiej zgubić się w punkcie, w którym powinien znajdować się niewielki kamień ze strzałką i napisem „Cañón de los Perdidos“. Jeśli kamienia nie będzie (kilka razy nie widziałem go), należy wypatrywać przy drodze inne, pomalowane na zielono, jeszcze mniejsze kamienie. To znak, że trzeba odbić w prawo.

Tyle porad. Więcej naprawdę się nie da. Mogę jedynie życzyć powodzenia. Udanej podróży! No i czekam z nagrodą 😉

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.