Most w Tinco: Najwyższa na świecie kładka dla pieszych

Dwa razy przejeżdżałem koło tego mostu i nie zauważyłem go. Nie można go zauważyć patrząc przed siebie. Trzeba zadrzeć głowę. Wysoko. Bardzo wysoko. To najwyżej zawieszona na świecie kładka dla pieszych.

Łączy dwa wzgórza nad andyjską wioską Tinco i pełni rolę ostatniej deski ratunku dla górników z pobliskiej kopalni. Gdyby doszło do jakiegoś kataklizmu, mają przedostać się na jedną z tych gór, a następnie przejść mostem na drugą stronę. To uratuje im życie. Choć przejście po moście też może je odebrać. Widząc go z dołu do głowy przychodzi myśl o pozytywnych wariatach istniejących na tej planecie. A kiedy postawić na nim nogę, łatwo o refleksję, że jest się jednym z nich.

Most liczy około osiemset metrów długości i jest zawieszony na wysokości ponad 4600 metrów nad poziomem morza. Zamiast twardej nawierzchni ma metalową siatkę. Chodzi się po niej jak po płocie. Tyle tylko, że w poziomie. Sprawę pogarsza brak barierek. Są tylko dwie żelazne liny. Po obu stronach, więc można się ich trzymać. Jedna sięga poniżej biodra. Druga do kolana.

O tym moście nie ma ani słowa w przewodnikach turystycznych po Peru. Co nie zmienia faktu, że to jedno z wielu nieznanych miejsc, które najlepiej określają ten kraj. Zwłaszcza jego andyjski charakter. To charakter prawdziwych orłów, czy – jak kto woli – kondorów.

Z Limy do Tinco jest zaledwie kilka godzin jazdy. Zatem zapraszam, gdyby „wariatów” było więcej niż mi się wydaje. Na wszelki wypadek wożę w plecaku sprzęt dla ludzi pracujących na wysokościach. Z nim po moście spaceruje się raźniej.