Elżbieta Dzikowska w Peru: Uśmiechał się nawet Tony Halik

Po 41 latach Elżbieta Dzikowska, historyk sztuki, podróżniczka, sinolog oraz autorka wielu książek i programów telewizyjno-radiowych, ponownie dotarła do Vilcabamby – ostatniej stolicy Inków. Stanęła również przed pomnikiem wybitnego Polaka w Peru, którego budowę sama zainicjowała.

Gdybym miał określić jej podróż dwoma słowami, powiedziałbym, że była głęboko wzruszająca. Do Vilcabamby Elżbieta Dzikowska dotarła po raz pierwszy w 1976 roku wraz ze swoim mężem Tony’m Halikiem i Peruwiańczykiem Edmundo Guillénem. Teraz pojawiła się w towarzystwie pisarza i dziennikarza Romana Warszewskiego, który pisze o niej książkę. Ich wspólna podróż do Peru to kluczowa część tej rodzącej się na naszych oczach biografii.

Elżbieta Dzikowska promieniuje pogodnym usposobieniem, ale w Vilcabambie jej radość była wyjątkowa. Przez wspomnienia i z powodu duchowej obecności nieżyjącego od 19 lat Tony’ego Halika, z którym razem stworzyła kultowy program „Pieprz i wanilia“. – Był tam z nami – powiedziała krótko. – Nawet się uśmiechał.

Ale początek wcale nie był wesoły. W Cuzco Elżbieta Dzikowska źle się poczuła i trafiła karetką do szpitala na dotlenienie organizmu. Potem – w trakcie długiej podróży przez Huancacalle, Huanamarkę, Quillabambę i Chontapampę do Espíritu Pampa – ponownie musiała skorzystać z pomocy medycznej. Udzieliła jej przebywająca szczęśliwie na miejscu pielęgniarka. Oj, działo się! Gdybym miał dołożyć do opisu tej wyprawy jeszcze jedno słowo, dodałbym, że była również szalona.

Wszystko skończyło się jednak dobrze. W tym roku Elżbiecie Dzikowskiej stuknęło – jak sama mówi z przymrużeniem oka – „dwadzieścia razy cztery” wiosen, ale nie ma to żadnego wpływu na jej pasję podróżowania. Te same geny ma zresztą Roman Warszewski. Oboje z chęcią odwiedzili zatem sierociniec koło Limy. A następnie – z zapasem tlenu – ruszyli ekspresowo wzdłuż trasy kolei transandyjskiej na przełęcz Anticona, gdzie na wysokości 4818 metrów nad poziomem morza znajduje się pomnik polskiego inżyniera i bohatera Peru – Ernesta Malinowskiego. Dwie dekady temu Elżbieta Dzikowska była inicjatorką jego powstania.

Tam, w wysokich Andach, miałem wrażenie, że wielka część historii życia tej niezwykłej podróżniczki, miłośniczki sztuki i świetnej organizatorki została spięta niewidzialną klamrą. Ale nic więcej nie powiem, tylko poczekam cierpliwie na to, co napisze Roman Warszewski.

W drodze do pomnika inżyniera Ernesta Malinowskiego: