Hotel Molino: Miejsce w Dolinie Inków, w którym jest jak w domu

Nie polecam w Peru żadnych miejsc na nocleg. Wiem, że to dziwne, bo niemal każdy przede wszystkim pyta co polecam, ale doświadczenie podpowiada mi, że robię dobrze. Chodzi o gusta. Mamy je tak różne, że praktycznie niemożliwością jest – nie znając człowieka – trafić w dziesiątkę. Do tego dochodzą skrajności. Jeden jest czymś zachwycony, a drugi – dokładnie tym samym zniesmaczony. Za nic tego nie rozbierzesz.

Stąd decyzja, żeby nie pokazywać niczego palcem. Tym bardziej, że południowe, najchętniej odwiedzane przez turystów Peru nie jest już „dzikim“ krajem. Prawie wszędzie dotarła cywilizacja, polepszają się warunki i działa internet. Można więc wybierać według własnego uznania i samemu decydować się na to, co najbardziej komu odpowiada.

Od każdej zasady jest jednak wyjątek. W tym przypadku nazywa się on Molino. To hotel niedaleko miasteczka Ollantaytambo w Świętej Dolinie Inków. Posiada co najmniej dziesięć zalet, które – pomimo istnienia przeróżnych gustów – w żaden sposób nie mogą stać się wadami:

  • doskonała lokalizacja: na uboczu, z dala od głównej, spowitej często spalinami i kurzem drogi,
  • domowa atmosfera: to nie przenośnia; w tym hotelu naprawdę można poczuć się jak w domu,
  • wysoki standard: oparty na dopracowanych do perfekcji detalach, które nie drażnią, jak to czasami bywa, lecz koją i przyspieszają odpoczynek,
  • bliskość do Machu Picchu: na pociąg w stronę tych inkaskich ruin jest kilka minut, na alternatywną drogę do nich – najbliżej ze wszystkich miejsc w dolinie,
  • królewskie śniadania: nie da się ich opisać, trzeba je spróbować,
  • autorskie obiady i kolacje: przygotowywane przez mistrzów w domowo-hotelowej kuchni,
  • kolorowy i zadbany ogród: to może najmniej istotny element, ale warto o nim wspomnieć, bo w Peru raczej nie spotyka się ogrodów,
  • doskonała baza wypadowa: hotel otoczony jest górami, które aż proszą, by się na nie wybrać,
  • naturalna równowaga: każde miejsce na świecie można zmierzyć bliskością do natury, a to jest w nią wkomponowane,
  • świetna cena: nie znalazłem dotąd podobnego miejsca w tej części Peru za podobne stawki.

Tyle o Molino. Z mojego punktu widzenia jest idealny. Świetnie komponuje się w plany związane z Cuzco, Świętą Doliną Inków i Machu Picchu. Trafiłem do niego zachęcony zaproszeniem prowadzącej ten hotel przesympatycznej Polki. To była dobra decyzja, po której sprawdziłem to miejsce na własnej skórze i bez obaw polecam:

Hotel Molino: domowe klimaty w Dolinie Inków