Ranking noclegowy. Siedem najdziwniejszych miejsc do spania

Intensywne podróże pozwalają poznać ludzi i świat, a także dziwne miejsca noclegowe. Spałem już w tak wielu różnych przybytkach, że pozwoliłem sobie stworzyć listę najbardziej oryginalnych. Nie ma na niej nazw i adresów, bo często po prostu ich nie pamiętam. Zresztą w tym rankingu chodzi o coś zupełnie innego.

1. Rura na górze, wajcha na dole
Listę otwiera hostel z ciekawym systemem odkręcania wody. Nie wystarczał kurek w kranie. Trzeba było jeszcze skontaktować się z recepcjonistą i na umówiony sygnał wykonać jednocześnie dwie czynności. On ciągnął specjalną wajchę na parterze, a ja kopałem w rurę na czwartym piętrze. Zadziałało.

2. Zestaw noclegowy z wkładką
Numer dwa to hostel, w którym dostałem tradycyjny przydział noclegowy, czyli klucz do pokoju, pilota do telewizora, ręcznik, mydło i rolkę papieru toaletowego oraz coś nowego – gruby łańcuch.
– A ten łańcuch to na co – zapytałem.
– Pan się zamknie nim od środka.

3. Muzyka nie łagodzi obyczajów
W hotelu z miejsca trzeciego wszystko było bez zarzutu. Panowała błoga cisza i uspokajający nastrój. W sam raz do wypoczynku po długiej podróży. Ale krótko po zmroku obudził mnie hałas nie z tej ziemi. Sufit i ściany wyraźnie drżały. Wydawało się, że wpadły w rodzaj rezonansu dźwiękowego. Jakbym leżał w środku wielkiego bębna, w którym nie było mowy o odnalezieniu własnych myśli, a co dopiero o dalszym śnie. Punktualnie o szóstej rano wszystko nagle ucichło. Skończyła się dyskoteka w stylu techno zlokalizowana w piwnicy pod hotelem.

4. Zakaz wychodzenia przez okno
Miejsce czwarte zajmuje hotel, w którym też wszystko wydawało się normalne. Oprócz kartki nad recepcją, na której ktoś napisał: „Prosimy nie wychodzić przez okno“. Wziąłem to za żart. Rano jednak okazało się, że mylnie. Główne drzwi były zamknięte na klucz, a w hotelu ani żywego ducha, który mógłby je otworzyć. Nie miałem wyjścia. Uplotłem z prześcieradła linę i zjechałem po niej przez okno na dół.

5. Mocno orzeźwiający prysznic
Woda to częsty motyw hotelowych przygód. Najczęściej brakuje ciepłej, a czasami nie ma jej w ogóle. Hostel z miejsca piątego przebił jednak inne. Po odkręceniu kurka pod prysznicem zamknął się obwód i zamiast wody spłynął… prąd elektryczny. To była najbardziej orzeźwiająca kąpiel w moim życiu.

6. Dlaczego tu tak śmierdzi?
Zdarza mi się spać w miejscach, w których coś cuchnie. Czasem chodzi o moje skarpetki, ale wtedy piorę od ręki i po problemie. W hotelu z miejsca szóstego sprawa była poważniejsza. Capiło ze wszystkich stron, a skrupulatne poszukiwania źródła smrodu spełzły na niczym. Nie pomagało nawet radykalne wietrzenie. Mało tego – po otwarciu okien odór w pokoju wydawał się jeszcze większy. Z szalikiem na twarzy, który pełnił rolę maski przeciwgazowej, dotrwałem jakoś do świtu. Wraz z nim pojawił się piękny widok na wschód słońca i leżące pod ścianą hotelu wielkie hałdy śmieci z pobliskiego wysypiska.

7. Targuj się, zapłacisz więcej
Ranking zamyka hostel ze specyficzną polityką cenową. Zawsze targuję się i płacę dużo mniej za pokój niż żądają na początku, ale tym razem sytuacja była irracjonalna. Na każdą moją próbę obniżenia ceny z ich strony padała coraz to wyższa kwota. Aż w końcu przekroczyła to, co podawał stojący na ladzie cennik. Machnąłem więc ręką i wyszedłem. Wróciłem po pół godzinie godząc się ze spuszczoną głową na wszystko. W okolicy nie było nic innego do spania. Tak to jest z monopolistami.