Europa przegrała wojnę już dawno. Teraz są tylko egzekucje

Znów łamię własną regułę, która polega na tym, żeby trzymać się jak najdalej od wydarzeń głównego nurtu. Łamię ją, bo to, co dzieje się w Europie, w jakimś sensie dotyczy również mnie, choć przecież do Starego Kontynentu mam tysiące kilometrów.

Być może dlatego od dawna narastało we mnie przekonanie, że do Europy nie ma po co wracać. Teraz przerodziło się ono w pewność.

Po nazywanych „incydentami“ kolejnych krwawych zamachach rację mają ci, którzy twierdzą, że trzeba się do nich przyzwyczaić. Trzeba też przywyknąć do faktu, że Europa nie jest – jak mówią inni – w stanie wojny. Wojna już była i została przegrana. W sercach, duszach i umysłach. Teraz są tylko egzekucje.

W tych egzekucjach nie ma miłosierdzia, dlatego giną w nich i będą ginąć nawet dzieci. Do tego też trzeba i można się przyzwyczaić, więc w najbliższym czasie estetyka europejskiego życia nie powinna ulec diametralnym zmianom. Aż do momentu, w którym egzekucje nabiorą szybszego tempa i większego rozmachu.

Można uznać mnie za tchórza, bo jestem daleko od problemu i komentuję wszystko z bezpiecznej pozycji. To prawda, ale tylko dlatego, że nie chcę i nie będę umierać za taką Europę. Europę, w której panuje niszcząca społeczne więzi poprawność polityczna i pożerający człowieka od środka egoizm. Przepraszam, ale to nie moja bajka. Choć wierzę w zjawiska nadprzyrodzone. Może więc jakimś cudem Europa – wstając z kolan przed opadającym już toporem – ocknie się i znajdzie cel, o który będzie chciała walczyć. Wtedy wrócę bez wahania i stanę w pierwszym szeregu.

Nie wierzę natomiast w to, co mówią politycy. W ani jedno ich słowo. Tej zasady trzymam się kurczowo i nie ma takiej siły, żebym zrobił od niej wyjątek. Mogę tylko życzyć dobrego samopoczucia tym, którzy myślą inaczej i wierzą w zapewnienia o bezpiecznej Polsce.

Tym, którzy nie wierzą i są w stanie zadbać poważnie o własną przyszłość, sugeruję wyjazd. Jest jeszcze na to czas. Choćby do Ameryki Południowej. Historia zna takie przypadki. Teraz to o wiele łatwiejsze niż kiedyś.